wtorek, 9 lipca 2013

Rozdział 8


**Amanda**

Cholerna Lola, bez jakiegokolwiek słowa wyjechała i nie ma jej już tydzień. Wkurwić sie można na takie zachowanie, ja se już z nią pogadam kiedy łaskawie wróci. Przez ten tydzień mało co się działo, wszyscy z nas zastanawiają się gdzie blondynka się podziała. Nawet Louis nasz opiekun nie wie gdzie jest, a Max nic nie chce nam powiedzieć. Właśnie w tej chwili siedzimy paczką przy naszym stole na stołówce.
-Jak myślicie wróci jeszcze?-spytał się Niall przeżuwając jedzenie.
-Mam nadzieje że tak.-odpowiedziałam i wzięłam łyk swojej kawy. Od kiedy blondynki nie ma jakoś jest tak dziwnie, nikt nie żartuje nawet mało rozmawiamy ze sobą. Mam nadzieje że szybko wróci o ile w ogóle wróci.
Wzięłam swój kubek i poszłam go odnieść do okienka, bez czekania na moich przyjaciół poszłam do pokoju. Weszłam po schodach i skierowałam sie w prawo do swojego pokoju, kiedy wyjęłam klucze i wsadziłam je w otworek, nie chciały w ogóle się przekręcić. Więc nacisnęłam na klamkę z myślą że zapomniałam zapewnię je znowu zamknąć. Gdy weszłam do pokoju zobaczyłam blondynkę, siedzącą na swoim łóżku opierając się plecami o ścianę.
-Następnym razem łaskawie zamykaj drzwi.-powiedziała a ja bez namysłów, podeszłam do niej i mocno przytuliłam, ale po chwili przypomniało mi się że jestem na nią zła, za to że wyjechała bez żadnej wiadomości.
-Jak mogłaś wyjechać bez żadnej widmowości, to aż tak trudno?-opadłam koło blondynki.
-Nie wiedziałam że tyle mi się zejdzie.
-Gdzie tak w ogóle byłaś?
-W Los Angeles.
-Po chuj?
-Trzecia rocznica śmierci mojego brata.-powiedziała i poszła do łazienki, zrobiło mi sie strasznie głupio. Naskoczyłam na nią trochę. Wstałam i skierowałam się do łazienki, zapukałam i już po chwili siedziałam na kiblu patrząc jak przyjaciółka poprawia makijaż.
-Przepraszam że na ciebie tak naskoczyłam.
-Spoko, też bym tak zareagowała.- wyszła z łazienki a ja razem z nią, podeszła do swojej markowej torby. Tak naprawdę to wszystko ma markowe, ale bardzo lubię w niej to że tym się nie chwali ani nic. Wyciągnęła jakiś ładne pudełko i odwróciła się do mnie.
-Mam coś dla ciebie.-powiedziała i wręczyła mi czarne pudełko z białą kokardą od ''Chanel''. Nie wierzyłam w własne oczy, że nie dawno wróg teraz moja najlepsza przyjaciółka dała mi taki drogi prezent. Bez dalszych rozmyśleń odpakowałam ją i zobaczyłam prześliczną czerwoną sukienkę, byłą po prostu piękna.
-O matko, bardzo bardzo ci dziękuje.-powiedziałam i rzuciłam się na nią. Ona tylko odpowiedziała śmiechem.
-Przymierz bo na oko była kupowana, zawsze mogę ją wymienić.
-Okok już lecę.-od razu rozebrałam się do bielizny i założyłam ''tą piękność''. Sukienka pasowała na mnie idealnie, tak jak ktoś szył ją specjalnie tylko dla mnie. Wyszłam do Loli i pokazałam sie w niej, dziewczyna powiedziała że ślicznie wyglądam i się uśmiechnęła.
-Idę się pokazać chłopakom, idziesz ze mną?-spytałam kiedy stałam już przy drzwiach.
-Nie zostanę tutaj, zmęczona jestem.
-Ok to zaraz będę.
Wyszłam z pokoju słysząc tylko ciche ''jasne'' i pobiegłam do chłopaków. Zapukałam do drzwi i bez czekania na jakieś słowo weszłam, na moje szczęście wszyscy byli.
-A ty co tak się wypindrzyłaś?-spytał Harry z oburzoną miną.
-Dla twojej wiadomości tą piękną sukienkę dostałam od Loli.-kiedy usłyszeli to imię, zaczęli patrzeć po sobie a na samym końcu na mnie.
-To ona już jest tu?-spytał Niall podchodząc do drzwi.
-Tak, a niby skąd mam tą sukienkę. Ładne co nie?
-Ślizna.-jako jedyny Liam określił swoją opinie, a reszta pognała jak sądzę do mojego pokoju.
Wiec poczekałam na bruneta i razem z nim zeszliśmy po schodach i skierowaliśmy sie do mego królestwa. Gdy dochodziliśmy zobaczyliśmy całą czwórkę przed drzwiami, nieustanie dobijali się do nich.
-Czemu stoicie przed drzwiami i dodatkowo dobijacie sie do nich?
-Jeżeli jestem o tyle mądry, to jeżeli drzwi są zamknięte to stoi się przed drzwiami co nie?-odpowiedział Niall a reszta się zaśmiała.
-Nie no co ty, nie wiedziałam.-odpowiedziałam i krzyknęłam by blondynka łaskawie otworzyła nam drzwi. Po chwili otworzyły się, a w drzwiach stanęła blondynka w samym ręczniku. Ja bym na jej miejscu spaliła się ze wstydu a ona tam stała i czekała aż coś powiemy.
-Czemu były zamknięte.-spytał Niall.
-Bo się kąpałam, chyba logiczne.-Ojj blondasie jednak nie jesteś mądry.-poklepałam go po ramieniu i weszłam do środka przepuszczając Lole która poszła do łazienki się przebrać.


JEŻELI TO CZYTASZ ZOSTAW PO SOBIE KOMENTARZ
DLA CIEBIE TO CHWILA A DLA MNIE TO BARDZO WAŻNE


******************
Hej mam nadzieje ze wam się spodoba i zostawicie po sobie komentarz.
Oczywiście też bardzo serdecznie zapraszam na mój nowy blog http://foreverloveandtrue.blogspot.com/
Pozdrawiam Vicky ;)



6 komentarzy:

  1. Czekam na następne. :D
    Uwielbiam. x ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo mi się podoba ten rozdział ;) znajdę wolna chwilę to zacznę czytać od początku ;)
    zapraszam na gust-of-truth.blogspot.com pojawił się Prolog, może Cię zainteresuje ;) x
    przepraszam za SPAM ~Franky

    OdpowiedzUsuń